10 kwietnia
na zawsze posostanie w pemięci
tragedia narodowa
kilkanaście km od Katynia
zginął Prezydent RP z malzonką
a także elita polityczna, wojskowa i duchowni
ból, łzy
w Wigilie Bozego Milosierdzia
tak jak 5 lat temu, gdy umieral Jan Paweł II
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie
Miłosierdzie dla wszystkich ofiar [']
sobota, 10 kwietnia 2010
środa, 17 marca 2010
Szacunek
Czy można kochać, a nie szanować?
Czy można przyjaźnić się a nie szanować?
Nie można. Szacunek jest częścią składniową przyjaźni/miłości.
Tym bardziej cenna jest ta przyjaźń, gdzie okazuje mi szacunek ktoś, kto myślę że przewyższa mnie mądrością, doświadczeniem… Dziwi natomiast zachowanie osób, które okazują sympatię, a jednocześnie nie zawsze potrafią okazać szacunek…
Czy nie ma tam zatem przyjaźni?
To że ktoś się do mnie uśmiecha i mówi coś miłego, to nie znaczy wcale, że mnie lubi.
Przeciwnie. Zakłada maskę. Boli jednak, jeśli uświadomię sobie, że gadałam z maską, a tak naprawdę ta osoba nie szanuje mnie, przeciwnie podejmuje jakąś dziwną walkę.
Plastrem na serce są na szczęście te przyjaźnie bezinteresowne, nieroszczeniowe, za które dziękuję z serca Bogu! :)
Przeczytałam kolejną książkę o. Ludwika. Mnich ten przez całe lata rozmawiał i był gnębiony przez zamaskowanego przełożonego. Prawda wyszła na jaw po wielu latach od śmierci mnicha T.W.
Jakie powody do współpracy z SB. miał ten mnich? Wiadomo jak wiele zła wydarzyło się, przez podwójną rolę zakonnika. Wszystko za maską serdeczności i jednoczesnym poniżaniu niewygodnych osób.
Dobrze, że te czasy minęły. Oby bezpowrotnie. Oby już nikt w imię przyjaźni, sympatii nie czynił zła, konfliktów, łez… Amen.
Czy można przyjaźnić się a nie szanować?
Nie można. Szacunek jest częścią składniową przyjaźni/miłości.
Tym bardziej cenna jest ta przyjaźń, gdzie okazuje mi szacunek ktoś, kto myślę że przewyższa mnie mądrością, doświadczeniem… Dziwi natomiast zachowanie osób, które okazują sympatię, a jednocześnie nie zawsze potrafią okazać szacunek…
Czy nie ma tam zatem przyjaźni?
To że ktoś się do mnie uśmiecha i mówi coś miłego, to nie znaczy wcale, że mnie lubi.
Przeciwnie. Zakłada maskę. Boli jednak, jeśli uświadomię sobie, że gadałam z maską, a tak naprawdę ta osoba nie szanuje mnie, przeciwnie podejmuje jakąś dziwną walkę.
Plastrem na serce są na szczęście te przyjaźnie bezinteresowne, nieroszczeniowe, za które dziękuję z serca Bogu! :)
Przeczytałam kolejną książkę o. Ludwika. Mnich ten przez całe lata rozmawiał i był gnębiony przez zamaskowanego przełożonego. Prawda wyszła na jaw po wielu latach od śmierci mnicha T.W.
Jakie powody do współpracy z SB. miał ten mnich? Wiadomo jak wiele zła wydarzyło się, przez podwójną rolę zakonnika. Wszystko za maską serdeczności i jednoczesnym poniżaniu niewygodnych osób.
Dobrze, że te czasy minęły. Oby bezpowrotnie. Oby już nikt w imię przyjaźni, sympatii nie czynił zła, konfliktów, łez… Amen.
czwartek, 4 lutego 2010
ZAWIERZYĆ
Przeczytałam książkę o. Ludwika… wciągnęła mnie…pochłonęłam ją prawie natychmiast.
Jego życie, opowieść o rodzinie, trudnych czasach II wojny światowej, czasu prześladowań za komuny… i jego duchowy rozwój. Trochę dziecinny, niedojrzały, ale jednak tak jakbym w tym odnajdywała siebie. W tej dziecinności, niedojrzałości jest ta piękna niewinność i zawierzenie. Wręcz jakby się słyszało „Mów Panie, sługa Twój słucha”
Bo Staś, dziś o. Ludwik… słucha, nasłuchuje tego co mówią inni. Słowa. Konkretne zdania. Nic nie jest przypadkiem. Trzeba tylko nastawić się na słuchanie.
A dziś w czytaniach słowa Dawida do syna Salomona: „bądź wierny Bogu, a On będzie wierny swoim obietnicą” - czyli zawierz Bogu i bądź w tym konsekwentny (jak tłumaczy o. Włodzimierz OSB w swojej homilii na dzisiejszy dzień)
No właśnie. Zawierzyć i być konsekwentnym.
Nie zawracać Mu głowy wciąż tym samym pytaniem, bólem, łzą. Oddać to wreszcie.
Już się o to nie troskać!
W końcu lżej na sercu. On to wie wszystko. To wystarczy.
Teraz zawierzyć i dać się prowadzić!!! :)
Jego życie, opowieść o rodzinie, trudnych czasach II wojny światowej, czasu prześladowań za komuny… i jego duchowy rozwój. Trochę dziecinny, niedojrzały, ale jednak tak jakbym w tym odnajdywała siebie. W tej dziecinności, niedojrzałości jest ta piękna niewinność i zawierzenie. Wręcz jakby się słyszało „Mów Panie, sługa Twój słucha”
Bo Staś, dziś o. Ludwik… słucha, nasłuchuje tego co mówią inni. Słowa. Konkretne zdania. Nic nie jest przypadkiem. Trzeba tylko nastawić się na słuchanie.
A dziś w czytaniach słowa Dawida do syna Salomona: „bądź wierny Bogu, a On będzie wierny swoim obietnicą” - czyli zawierz Bogu i bądź w tym konsekwentny (jak tłumaczy o. Włodzimierz OSB w swojej homilii na dzisiejszy dzień)
No właśnie. Zawierzyć i być konsekwentnym.
Nie zawracać Mu głowy wciąż tym samym pytaniem, bólem, łzą. Oddać to wreszcie.
Już się o to nie troskać!
W końcu lżej na sercu. On to wie wszystko. To wystarczy.
Teraz zawierzyć i dać się prowadzić!!! :)
wtorek, 26 stycznia 2010
ciasto
Upiekłam ciasto. Przed włożeniem do piekarnika, na cieście narysowałam duże serce. Wiem, to śmieszne, infantylne wręcz… Ale jeśli się dużo myśli o miłości, to nie sposób spontanicznie rysować kwadrat, czy kwiatek… można tylko serce lub krzyż… Oczywiście po wyjęciu z piekarnika, ciasto było gładkie, bez śladu serca.
To chyba właśnie tak ma być.
Wkładając w coś serce, wrasta one w nasze działanie, zewnętrznie może się rozmywać, może nie zawsze jest widoczne, ale wciąż to serce jest...
To chyba właśnie tak ma być.
Wkładając w coś serce, wrasta one w nasze działanie, zewnętrznie może się rozmywać, może nie zawsze jest widoczne, ale wciąż to serce jest...
środa, 20 stycznia 2010
śluby lubelskie ;-)
Minęły 3 miesiące i znów ślubnie :)
Dni biegną tak szybko. Dopiero co cieszyłam się szczęściem jednej pary, a już mogłam podziwiać kolejną. Śnieżna aura trzyma od początku stycznia, tak jakby celowo chciała się dopasować do białej sukni panny młodej. Taki zabieg natury dodatkowo upięknił uroczystość zaślubin Józi i Przemka.
A jeszcze bardziej zachwyciła sama ceremonia. Skromna a przez to bardziej urocza.
Państwo Młodzi mało tego, że wybrali piękne czytania, to sami je odczytali!
Przemek przeczytał fragm. z Syr 26 – o tym jaka powinna być żona, co jak ulał pasowało na opis Józi:)) Józia natomiast przeczytała fragment z Listu Rz 8 (któż nas zdoła odłączyć od miłości Chrystusowej.... jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam)- czyli piękny fundament, na którym Młodzi będą budować swoją rodzinę.
Te czytania, te spojrzenia młodych i ta łagodność zostawiły w sercu taki pokój :)
Tego pokoju i radości Józi i Przemkowi życzę na całe wspólne lata…
A także wszystkim innym zakochanym parom jakie przy okazji mogłam podziwiać podczas wesela w Lublinie :)
poniedziałek, 26 października 2009
Piękny dzień >> 24.10<<
No i przeżyłam znów jeden z piękniejszych dni w moim życiu.
Niespodziewanie całkiem, ponieważ rano jeszcze jechałam z małą gorączką i bólem gardła na próbę scholową do ślubu przyjaciół. A tu taka niespodzianka.
Weszły, bo nie mogę napisać wleciały, dwa piękne motyle.
Ich lekkość wciąż emanowała na kościół. Ich uśmiech, radość promieniował nieustannie.
No i właśnie dzięki tej parze, dzięki ich miłości, dzień stał się tak piękny :)
Myślę, że tak właśnie powinno być. Tyle moich przemyśleń o miłości w sobotę zilustrowali mi Małgosia i Karol.
I ta promienna radość… którą zarażali uczestników ich wydarzenia.
Radość z bycia razem już na zawsze, ile Bóg pozwoli :)
Każdej parze życzę właśnie tej radości płynącej z miłości. Bo miłość powinna być radosna, powinna emanować na innych.
W sobotę emanowała. I myślę, że każdy kto otworzył się na ten dar Młodych Małżonków, otrzymał mały pierwiastek tej radości, radosnej miłości.
Dlatego ten dzień był w y j ą t k o w y. :))
Niespodziewanie całkiem, ponieważ rano jeszcze jechałam z małą gorączką i bólem gardła na próbę scholową do ślubu przyjaciół. A tu taka niespodzianka.
Weszły, bo nie mogę napisać wleciały, dwa piękne motyle.
Ich lekkość wciąż emanowała na kościół. Ich uśmiech, radość promieniował nieustannie.
No i właśnie dzięki tej parze, dzięki ich miłości, dzień stał się tak piękny :)
Myślę, że tak właśnie powinno być. Tyle moich przemyśleń o miłości w sobotę zilustrowali mi Małgosia i Karol.
I ta promienna radość… którą zarażali uczestników ich wydarzenia.
Radość z bycia razem już na zawsze, ile Bóg pozwoli :)
Każdej parze życzę właśnie tej radości płynącej z miłości. Bo miłość powinna być radosna, powinna emanować na innych.
W sobotę emanowała. I myślę, że każdy kto otworzył się na ten dar Młodych Małżonków, otrzymał mały pierwiastek tej radości, radosnej miłości.
Dlatego ten dzień był w y j ą t k o w y. :))
Dziękuję wam Małgosiu i Karolu:)
piątek, 9 października 2009
Rysopis człowieka
Są wątki splątane głęboko. Kiedy próbujesz rozplątać,
czujesz, iż musiałbyś wyrwać wraz z nimi siebie.
Więc tylko popatrz, zrozumiej - zbyt uporczywie nie wglądaj,
by nie wchłonęła cię przepaść
(nie jest to przepaść bytu, ale tylko przepaść myślenia).
Byt nie wchłania, on rośnie, powoli zamienia się w szept:
to myśl nabrzmiała istnieniem - to ty, to wszechświat, to Bóg.
W przeciwnym kierunku - czujesz - jak wszystko czepia się nóg
i byt się sprowadza do punktu, a myśl wysycha jak step.
Więc pracuj po prostu i ufaj. A w siebie wchodź na tyle,
by wiedzieć o swej pysze (to już pokora).
I raczej pilnuj woli. Uczuć gwałtownych wylew
czasami tylko się zdarza i nie ogarnia Boga.
Subskrybuj:
Posty (Atom)